wtorek, 4 marca 2014

rozdział drugi ♥


Wieczorem postanowiłyśmy z Rose udać się na najlepszą imprezę w Londynie. Ubrałyśmy się tak aby podkreślić nasze kobiece wdzięki. Wchodząc do klubu od razu podeszłyśmy do baru. Zamówiłyśmy drinka, wypiłyśmy cztery i udałyśmy się na parkiet, każda w inną stronę. Ruszałam się w rytm muzyki, poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odwróciłam się i ujrzałam bardzo seksownego chłopaka. Moje ręce objęły jego szyje, a jego dłonie cały czas utrzymywały się na moich biodrach.
-Oscar jestem - przedstawił mi się ukazują przy tym swój piękny uśmiech.
-Miło mi cię poznać - powiedziałam uśmiechając się.
-Mi cię też, bez imienna dziewczyno -zaśmiałam się no tak zapomniałam się mu przedstawić.
-Susan jestem - uśmiechnęłam się.
-Taka piękna dziewczyna sama?-zapytał unosząc lekko brwi.
-Nie jestem z przyjaciółką, ale można powiedzieć, że tak, sama-odpowiedziałam bardziej przez alkohol niż rozum.
-A czy może dasz się zaprosić na jeszcze jednego drinka?-spojrzał na mnie dyskretnie.
-No pewnie-odpowiedziałam i chwiejnym krokiem ruszyliśmy do baru. Oscar zamówił nam po drinku. Potem kolejnego i kolejnego. Poszliśmy tańczyć. Nasze ciała ze sobą współpracowały. Oczy wielu osób spoczywały na nas. Tańczyliśmy bardzo erotycznie. Pod koniec piosenki patrzyliśmy sobie w oczy. Przybliżył się do mnie i pocałowaliśmy się, zwykły pocałunek w przeszedł bardzo namiętny. Odsunęłam się od Oscara zostawiając go samego na środku parkietu, wyszłam z klubu.
Wracając z imprezy, myślałam tylko o tym aby położyć się w łóżku, moje nogi odmawiały posłuszeństwa. 
Zapłaciłam za taksówkę. I rozpoczęło się szukanie kluczy do drzwi. Po około 5 minutach w końcu je znalazłam.  W przedpokoju czekała na mnie Rose. Opowiedziała mi co się na dzisiejszej imprezie wydarzyło. Byłam szczęśliwa, że poznała kogoś. Chociaż nie do końca ponieważ nie chcę, aby wydarzyło się to co 2 lata temu. Co się wydarzyło ? Chodziła wtedy z Rickiem, chłopak w miarę przyzwoity. Byli ze sobą, 3 tygodnie. Pewnego wieczoru on ją po prostu zgwałcił. Rose zbierała się 4 miesiące, dopiero wtedy zaczęła ze mną normalnie rozmawiać. Pierwsze co zrobiłam po tym wydarzeniu, poszłam spotkać się z Rickiem. Miało to być spokojne spotkanie, ale takie nie było. Wpadłam w furię i pobiłam go nieprzytomności. Myślicie że taka osoba jak ja nie może czegoś takiego zrobić myli cię się, Rick był ciotą. Otrzymałam za to karę grzywny. Ale zbytnio nie przejęłam się tym ponieważ robiłam to dla przyjaciółki. Rick otrzymał 15 lat. Te cztery miesiące były naprawdę dla niej ciężkie, dopiero teraz zobaczyłam jak się uśmiecha mówiąc o chłopaku. 
Rozmawiałyśmy bardzo długo. Udałam się do łazienki, umyłam się i wróciłam do mojego pokoju. Nie miałam ochoty nawet sprawdzić mojej poczty. Od razu kładąc się na łóżku zasnęłam. 
Obudziłam się o 12, udałam się do łazienki, aby zrobić poranny makijaż i fryzurę. Powróciłam do pokoju po ciuchy. Długo zastanawiam się co wybrać, ostatecznie postanowiłam założyć beżowy sweterek, czarną bokserkę i dżinsy. Ubrana, uczesana i umalowana zeszłam na dół. Tam czekała jedynie dla mnie kartka od Rose że wyszła i wróci na obiad. Zrobiłam sobie śniadanie, później włączyłam film. Nie miałach ochoty na nic jedynie na co miałam ochotę to zobaczyć ponownie Oscara. Ten chłopak jest inny, nie żeby mi się od razu spodobał ale po prostu, jakoś przyciąga urokiem. I wiem że ja też na niego tak działam, widać  było to w jego oczach  kiedy to pocałowaliśmy się a ja potem uciekłam. Film mi się znudził, zorientowałam się że jest już godzina 16 a Rose dalej nie ma. Zawsze to ona była od histeryzowania, ale ona nigdy się nie spóźniała. Postanowiłam do niej zadzwonić. Jeden sygnał, drugi sygnał ...
-Halo
-Rose do cholery, gdzie ty jesteś ?
-Och przepraszam, zapomniałam Ci napisać że wrócę na kolację - powiedziała bardzo wesoła
-Dlaczego ?
-Susan muszę kończyć. Kocham cię. Nie martw się o mnie.
No i się rozłączyła, nie poznaję jej. Cieszę się że w końcu zaczęła wychodzić, ale mogła mi powiedzieć chociaż gdzie jest, i jakby się coś działo gdzie mam jej szukać. 
Zrobiłam sobie spaghetti na obiad. Umyłam po sobie naczynia. I wyszłam na zakupy do sklepu. Kupiłam to co było potrzebne. Postanowiłam wybrać się na imprezę do tego samego klubu co ostatnio. Rozpakowałam zakupy, po czym postanowiłam się przygotować. Zrobiłam sobie loki, makijaż, następnie założyłam spódnice w kwiatki, biały top z zameczkiem i wysokie beżowe szpilki. Spojrzałam na zegar była 19:30. Rose dalej nie było, więc napisałam jej karteczkę że wyszłam na imprezę. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do klubu.
Wchodząc do ogromnego pomieszczenia, oddałam swoją kurtkę i udałam się do baru. Zamówiłam sobie kilka drinków. Kilka czyli jakieś 6. Postanowiłam udać się na parkiet, wstając poczułam jak podziałał na mnie alkohol, dotarłam na środek sali i zaczęłam tańczyć w rytm muzyki. Tańczyłam i tańczyłam, i znowu poczułam na moich biodrach czyjeś ręce, odwracając się myślałam że ujrzę niebieskookiego seksownego Oscara. Myliłam się, dotykał mnie jakiś facet który pozornie był ładny ale nie był w moim typie, chciałam się uwolnić z jego uścisku. Mówił do mnie słówka typu "laleczko" "cukierku" itp. Jego ręce po pewnym momencie dotknęły moje tyłka, wtedy koleś przegiął. Wpadłam w furię, wyrwałam się z jego obleśnego uścisku, kopnęła go w jaja, ugiął się tak, że leżał na ziemi, wtedy zaczęłam go kopać w brzuch, wszyscy wokół przestali tańczyć, a ja dalej celował w tego typa. I nagle pojawił się Oscar, odciągnął mnie od niego ale ja się mu wyrwałam, mężczyzna znowu otrzymał kopniaka w twarz. Tym razem Oscar, przerzucił mnie przez ramię i wyniósł z klubu. Postawił mnie przed samochodem.
-Susan, co ty odpierdalasz, pobiłaś tego faceta do nieprzytomności - powiedział wściekły
-Czuję się dobrze, nic mi nie zrobił, fajnie że pytasz. - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Widzę że jesteś cała i zdrowa więc nie pytam. Dlaczego go pobiłaś ? -zapytał łagodniej.
-Dlaczego ? Jak wczoraj, przyszłam tutaj, wypiłam kilka drinków, i udałam się na parkiet, zaczęłam tańczyć po jakimś momencie poczułam czyjeś dłonie na biodrach, myślałam, że to twoje, odwróciłam się i zobaczyłam tego mężczyznę ... -przerwał mi
-I to był powód dla którego go pobiłaś ?
-Daj mi kurwa skończyć. Trzymał mnie tak mocno, że nie mogłam uwolnić się z jego uścisku, mówił do mnie jakieś dziwne rzeczy, następnie jego ręce powędrowały na mój tyłek, i wtedy już nie wytrzymałam - skończyłam opowiadać, Oscar nic się nie odezwał, uśmiechnął się, zostawił mnie i poszedł do klubu, udałam się za nim, nie miałam pojęcia co on chce zrobić, szłam nie spuszczając go z oka. Nagle zatrzymał się, zobaczyłam jak stoi przed mężczyzną którego przed chwilą pobiłam. Chłopak już się pozbierał. Oscar wymierzył w jego brzuch trzy mocne ciosy i dodał
- Jeszcze raz dotkniesz tyłka Susan, nie żyjesz kurwa -uśmiechnął się tryumfalnie, widząc że chłopak wystraszył się na jego słowa.
Oscar podszedł do mnie, chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z klubu. Szliśmy do jego auta nie odzywając się. Kiedy miał już otwierać drzwi, przerwałam mu
-Oscar dziękuje. - Przybliżyłam się do niego i pocałowałam go. Całując się, przez głowę przechodziło mi wiele myśli, ale przede wszystkim byłam jak nigdy dotąd zauroczona pocałunkiem, podobało mi się w jaki sposób walczyliśmy językami o dominację. Gdyby ta chwila dłużej trwała myślę, że doszło by do czegoś więcej. Uśmiechnęłam się do niego i odeszłam. Przez całą drogę myślałam tylko i wyłącznie o nim. Pierwszy raz coś takiego czułam, ale po pocałunku nie stwierdzę czy czuję coś do niego. Weszłam do domu, zahaczyłam o kuchnię, zabrałam butelkę wody, i poszłam do swojego pokoju. Nie miałam siły się rozebrać położyłam się się na łóżku, patrzyłam na sufit i zobaczyłam duże przyklejone zdjęcie moje i Oscar jak się całujemy. Z tego co pamiętam nikogo wokół nas nie było. Więc musiał to być on. Chwilę radości przerwała mi wiadomość którą otrzymałam.

Podoba się prezent? Oscar :)


Pierwsze pytanie, które nasuwało mi się na myśli to "skąd on wiedział gdzie mieszkam ?".

Oczywiście. Dziękuje ;) Susan 

Po całym dniu ciekawych przeżyć, byłam ciekawa co przyniosą kolejne dni. Chciałam jeszcze wejść na kilka portali społecznościowych, ale byłam taka zmęczona że po prostu oddałam się krainie Morfeusza.