***
/w tym samym czasie tej samej imprezy/
/w tym samym czasie tej samej imprezy/
Udając się na imprezy z Susan, zawsze jest tak samo, pijemy dużo, a następnie idziemy na parkiet każda gdzie indziej ona wyrywa chłopaków, a ja nie.Wypiłyśmy kilka drinków i poszłyśmy tańczyć, oczywiście każda w inną stronę. Susan zniknęła mi z zasięgu wzroku. A ja mogłam liczyć tylko na siebie. Przetańczyłam trzy piosenki, udałam się do baru. Usiadłam obok mężczyzny który był totalnie zalany alkoholem, mówiłam sam do siebie, i cały czas prosił o kolejne kieliszki alkoholu. Nie chciałam być inna i też poprosiłam o wódkę. Dopiero teraz mężczyzna mnie zauważył.
-Wi...witaaam piękną damę - powiedział jąkając się.
-Hej - odpowiedziałam nie śmiało uśmiechając się.
-Jak ci na imię piękna ? -zapytał już normalnie, nie jąkał się. Słysząc słowo "piękna" zarumieniłam się.
-Rose -uśmiechnęłam się.
-Jestem Nicholas, i jak widzisz zalewam w swoje smutki w butelkach wódki. Emily była dla mnie wszystkim, kochałem ją najbardziej na świecie, dzisiaj chciałem się jej zapytać czy zostanie moją żoną, a ona po prostu oznajmiła, że poznała chłopaka lepszego ode mnie. Przepraszam, że ci to powiedziałem ale musiałem to wyrzucić z siebie.
-Przykro mi. Jest w porządku nic się nie stało, nie przepraszaj - uśmiechnęłam się delikatnie.
Siedzieliśmy i piliśmy kolejne kieliszki wódki, opowiadał mi o swoim życiu, a ja o swoim, rozluźniłam się przy nim, nie wstydziłam się rozmawiać z chłopakiem tak ładnym jakim był Nicholas. Oznajmiłam mu, że muszę już udać się do domu. Poprosił mnie o numer telefonu. Zgodziłam się i zostawiłam go samego przy barze.
Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu.
Wykończona imprezą można powiedzieć, że wręcz wdrapałam się po schodach, a następnie do łazienki. Weszłam pod prysznic, który choć trochę rozluźnił moje nieco spięte mięśnie oraz orzeźwił nieco po alkoholu. Gorąca woda uderzała moją głowę spłukując szampon. Wyszłam owinięta w ręcznik do mojego pokoju i ubrałam piżamę. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie z paczką chipsów i wodą. Na dość miałam już dość promili we krwi. Włączyłam laptopa, żeby poprzeglądać Facebooka i inne portale. Znudzona już ciągłym oczekiwaniem na Susan miałam już iść do siebie kiedy w pokoju stanęła ona.
-Muszę Ci coś powiedzieć - powiedziałyśmy jednocześnie
-Ty pierwsza - powiedziała Susan
-A więc, poznałam mega przystojnego chłopaka. Ma na imię Nicholas, dziewczyna z nim zerwała.
-I jak doszło do czegoś między wami?- entuzjazmowała się Rose.
-Przecież wiesz, że ja...-spuściłam głowę i zaczęłam oglądać swoje stopy.
-Przepraszam-powiedziała, patrząc na mnie troskliwie.-Wiesz, że nie chciałam-a jej twarz wyglądała na zakłopotaną.-Stało się coś?
-Nie..Tak.. Sama nie wiem- spojrzałam prosto w jej niebieskie oczy. -Ja...ja się chyba zakochałam.-Widziałam jak Susan lekko przygryza wargę i delikatnie się uśmiecha.
-Rose to wspaniale!- I przytuliła mnie najmocniej jak potrafiła.
-Tylko ja się boję, że on tego nie odwzajemni, że to.. że to kolejny człowiek, który...-moje oczy zaczęły się szklić, a mój wzrok znów powędrował na stopy.
-Nie kończ. Cii...-uspokajała mnie jak tylko potrafiła.- Nie myśl o tym co wydarzyło się kiedyś-podniosła moją twarz tak żebym widziała ją.-Pomyśl o tym co może się stać, że może to być coś pięknego.-powiedziała, a ja na te słowa lekko się zaśmiałam, lecz mimo to pokręciłam głową. Nie byłam na to gotowa. Nie chciałam bardzo długo budowałam mur obronny przed zakochaniem.
-A ty co chciałaś m powiedzieć?-zapytałam licząc na to, że odejdziemy od tematu mojej osoby.
-Cóż.. ja również kogoś poznałam. Pocałowaliśmy się, ale ja uciekłam. Musiałam pochodzić kilka godzin po Londynie. Jakoś nie potrafiłam wrócić tutaj. Chciałam ochłonąć choć sama nie wiem dlaczego, aż tak bardzo się tym przejęłam. Przecież to nie pierwszy chłopak w moim życiu. Ahh.. mniejsza z tym. Na ulicach spotkałam wielu ludzi i teraz wiem, że mieszka tu też spora część niebezpiecznych ludzi. Musimy na siebie uważać kiedy same gdzieś chodzimy bez siebie.
-Dobrze.- Rozmawiałyśmy dość długo, o wszystkim, a przede wszystkim o chłopakach których poznałyśmy. Susan w sprawach chłopców znała się najlepiej, wiele razy była zauroczona ale nigdy się nie zakochała, wiedziała jak rozmawiać z chłopakami, nie angażowała się w związki.
Zakończyłyśmy naszą nocną rozmowę. Susan poszła się umyć. A ja udałam się do mojego pokoju. Chociaż
spędziłam w nim zaledwie dwie noce, kochałam go. Był przytulny nie taki sam jak w starym domu, ale był mój. Usiadła przy biurku, włączyłam laptopa i sprawdziłam pocztę. Przed snem postanowiłam przeczytać chociaż jeden rozdział mojej ulubionej książki "Zmierzch". Czytałam i czytałam, nie pamiętam kiedy skończyłam, zasnęłam. Obudziłam się o bardzo późnej dla mnie porze, jestem rannym ptaszkiem. Poszłam do łazienki, robiąc poranną toaletkę. Założyłam sweterek, bluzeczkę przeźroczysta i legginsy z dodatkiem skóry.
Zeszłam na dół, nie zastałam nikogo, zapewne Susan jeszcze spała dla niej to normalne. Zrobiłam sobie śniadanie, napisałam kartkę przyjaciółce, że wyszłam i wrócę na obiad.
Chodziłam po Londynie, oglądając wszystko dokładnie, odkryłam wiele ciekawych miejsc, o których nie piszę żaden portal internetowy, miejsca w których można się skryć uciec od rzeczywistości. Jestem pod wrażeniem tego miasta, nawet jeśli pogada nie jest taka jak w Grecji czy Turcji, chce mieszkać tu do końca życia. Po długim spacerze, ale jakże ciekawym postanowiłam udać się do znalezionej przeze mnie i moją przyjaciółkę kawiarni. Usiadłam w wolnym stoliku, oczekując na zamówienie. Po chwili otrzymałam pyszną kawę. Wyciągnęłam swoją książkę z torebki i zaczęłam czytać. Lektura jest bardzo wciągają, nie mogłam przerwać czytania, lecz ktoś zrobił to za mnie, otrzymałam SMSa, pomyślałam że to Susan z setkami pytań gdzie jestem i czemu ją zostawiłam. Pomyliłam się to nie była wiadomość od mojej przyjaciółki - tylko jakiś nieznany numer. Ciekawość mnie zżerała, więc nie trzymałam się dłużej w niepewności. Otworzyłam wiadomość ...
Pomyślałem że moglibyśmy się spotkać. Nicholas ;)
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, oczywiście że chciałam się z nim spotkać. Ale nie wiedziałam czy powinnam się spotkać. Postanowiłam zaryzykować. Zastanawiałam się co mu odpisać, czy napisać abyśmy się spotkali w jakimś spokojnym miejscu gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał, ale to jest zbyt niebezpieczne, przecież on może mnie wykorzystać, wole czuć się bezpiecznie w przytłoczonej galerii.
Dobrze, spotkajmy się za 3 godziny w galerii. Rose :)
Wypiłam swoją kawę i udałam się w stronę galerii. Wchodząc do niej, zauważyłam dużo bardzo dużo osób.
Wszyscy z przynajmniej dwoma reklamówkami. Postanowiłam wejść do kilku sklepów, kupiłam sobie nowe bluzki i legginsy. Chodziłam ze swoim zakupami przez jeszcze godzinę czekając na Nicholasa.
Nadeszła pora kiedy mieliśmy się spotkać. Czekałam na niego przy fontannie. Po 5 minutach w oddali ujrzałam ślicznie ubranego i przystojnego chłopaka, zmierzającego w moją stronę.
-Hej Rose - powiedział posyłając mi ciepły uśmiech.
-Hej - odpowiedziałam nieśmiało
-Dziękuję że zgodziłaś się ze mną spotkać.
-Nie ma sprawy w sumie i tak nie miałam co robić. To jakie miałeś plany związane z dniem dzisiejszym?-I spojrzałam w jego piękne zielone oczy. Nasze spojrzenia na kilka sekund się spotkały. Jednak szybko odwróciłam wzrok w inną stronę. W myślach skarciłam się za to, że w ogóle w nie zerknęłam. Cały czas powtarzałam sobie nie patrz tam, nie patrz bo pożałujesz. Wiedziałam, że jeżeli bardziej będę się w nie wpatrywać to w końcu zakocham się w nich bezgranicznie i zapewne znów będę cierpieć. Nie chcę przeżywać tego samego co kilka lat temu, a jeśli on....
-Halloo! Kontakt! Ziemia do Rose!- z moich myśli wyrwał mnie Nicholas, który coś do mnie mówił, a ja w ogóle go nie słuchałam.
-Mmm... co? Przepraszam.-odpowiedziałam, a na moich policzkach ukazały się rumieńce.
-Do twarzy ci z rumieńcami.-kiedy to powiedziałam jeszcze bardziej zrobiłam się czerwona, aż czułam jak moje policzki płoną.
-To o czym tak zażarcie do mnie mówiłeś?-spytałam szybko zmieniając temat i odciągając dyskusję od mojej osoby.
-No więc.. tak sobie wymieniałem gdzie moglibyśmy iść w tę piękną pogodę?
-W takim razie jakie pomysły?
-Myślałem o spacerze po Hyde Park co ty na to? Żebyśmy się lepiej mogli poznać hmm...?- I uśmiechnął się ukazując przy tym szereg swoich białych zębów. Zgodziłam się lekkim kiwnięciem głowy i ruszyliśmy w stronę parku. Kiedy doszliśmy na miejsce usiedliśmy na trawie blisko siebie, lecz nadal utrzymywałam między nami jakikolwiek dystans.
-W takim razie opowiedz mi coś o sobie Nicholas.- Posłałam mu lekki uśmiech i zerknęłam w stronę jego twarzy. Zmieniła ona wyraz na bardziej poważny i nieco smutny.
-Nie miałem tak pięknego życia jak można by sobie wyobrazić. Moja matka zmarła kiedy miałem 5 lat. Po tym wydarzeniu ojciec zaczął pić i nic innego go nie interesowało. Moja nauka, czy może jestem głodny nic kompletnie nic. Za każdym razem kiedy wracał z baru bił mnie jakby musiał się wyżyć i jakby to była moja wina, że mamy już nie ma. Gdy tylko skończyłem 18 lat wyprowadziłem się od niego i zacząłem nowe życie od nowa bez niego i tak się tułam do dzisiaj. W swoim życiu miałem tylko jedną dziewczynę. Kochałem ją.- Na jego oczach pojawiły się łzy. Widziałam, że z trudem mu przychodzić o tym opowiadać.-Emily była wspaniała, ale zakończyło się to jak się zakończyło..-zrobił krótką przerwę- sama zresztą chyba wiesz. Wspomniałem o tym w klubie- posłał mi blady uśmiech. -A teraz opowiedz coś o sobie- I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się rozpromienił.
-Koniecznie muszę?-Odwróciłam w jego stronę twarz i spojrzałam w jego zielone oczy. I stało się BUM! Od razu je pokochałam były piękne, niesamowite takie tajemnicze.
-Opowiadaj, albo cię do tego zachęcę - na jego twarz wpłynął łobuzerski uśmiech.
-Ciekawa jestem twoje sposobu wymuszenia informacji - gdybym wiedziała jakie działania miał w planach przemyślałabym swoje słowa. Rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się tak głośno, że wiele osób przechodzących obok patrzyli na nas.
-Opowiesz albo nigdy nie przestanę cię łaskotać.
Do...do...dobrze-wydukałam między śmiechem.- ale prooo...szę puść mnie już.-śmiałam się w niebo głosy. Nicholas zaprzestał działania swojego niecnego planu i przypatrywał mi się. Leżałam pod nim, a on opierając się na swoich rękach wpatrywał się we mnie tak jakby chciał zapamiętać każdy szczegół. Delikatnie pochylił się w moją stronę. Czułam jego oddech na mojej twarzy był tak blisko...
-Wi...witaaam piękną damę - powiedział jąkając się.
-Hej - odpowiedziałam nie śmiało uśmiechając się.
-Jak ci na imię piękna ? -zapytał już normalnie, nie jąkał się. Słysząc słowo "piękna" zarumieniłam się.
-Rose -uśmiechnęłam się.
-Jestem Nicholas, i jak widzisz zalewam w swoje smutki w butelkach wódki. Emily była dla mnie wszystkim, kochałem ją najbardziej na świecie, dzisiaj chciałem się jej zapytać czy zostanie moją żoną, a ona po prostu oznajmiła, że poznała chłopaka lepszego ode mnie. Przepraszam, że ci to powiedziałem ale musiałem to wyrzucić z siebie.
-Przykro mi. Jest w porządku nic się nie stało, nie przepraszaj - uśmiechnęłam się delikatnie.
Siedzieliśmy i piliśmy kolejne kieliszki wódki, opowiadał mi o swoim życiu, a ja o swoim, rozluźniłam się przy nim, nie wstydziłam się rozmawiać z chłopakiem tak ładnym jakim był Nicholas. Oznajmiłam mu, że muszę już udać się do domu. Poprosił mnie o numer telefonu. Zgodziłam się i zostawiłam go samego przy barze.
Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu.
Wykończona imprezą można powiedzieć, że wręcz wdrapałam się po schodach, a następnie do łazienki. Weszłam pod prysznic, który choć trochę rozluźnił moje nieco spięte mięśnie oraz orzeźwił nieco po alkoholu. Gorąca woda uderzała moją głowę spłukując szampon. Wyszłam owinięta w ręcznik do mojego pokoju i ubrałam piżamę. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie z paczką chipsów i wodą. Na dość miałam już dość promili we krwi. Włączyłam laptopa, żeby poprzeglądać Facebooka i inne portale. Znudzona już ciągłym oczekiwaniem na Susan miałam już iść do siebie kiedy w pokoju stanęła ona.
-Muszę Ci coś powiedzieć - powiedziałyśmy jednocześnie
-Ty pierwsza - powiedziała Susan
-A więc, poznałam mega przystojnego chłopaka. Ma na imię Nicholas, dziewczyna z nim zerwała.
-I jak doszło do czegoś między wami?- entuzjazmowała się Rose.
-Przecież wiesz, że ja...-spuściłam głowę i zaczęłam oglądać swoje stopy.
-Przepraszam-powiedziała, patrząc na mnie troskliwie.-Wiesz, że nie chciałam-a jej twarz wyglądała na zakłopotaną.-Stało się coś?
-Nie..Tak.. Sama nie wiem- spojrzałam prosto w jej niebieskie oczy. -Ja...ja się chyba zakochałam.-Widziałam jak Susan lekko przygryza wargę i delikatnie się uśmiecha.
-Rose to wspaniale!- I przytuliła mnie najmocniej jak potrafiła.
-Tylko ja się boję, że on tego nie odwzajemni, że to.. że to kolejny człowiek, który...-moje oczy zaczęły się szklić, a mój wzrok znów powędrował na stopy.
-Nie kończ. Cii...-uspokajała mnie jak tylko potrafiła.- Nie myśl o tym co wydarzyło się kiedyś-podniosła moją twarz tak żebym widziała ją.-Pomyśl o tym co może się stać, że może to być coś pięknego.-powiedziała, a ja na te słowa lekko się zaśmiałam, lecz mimo to pokręciłam głową. Nie byłam na to gotowa. Nie chciałam bardzo długo budowałam mur obronny przed zakochaniem.
-A ty co chciałaś m powiedzieć?-zapytałam licząc na to, że odejdziemy od tematu mojej osoby.
-Cóż.. ja również kogoś poznałam. Pocałowaliśmy się, ale ja uciekłam. Musiałam pochodzić kilka godzin po Londynie. Jakoś nie potrafiłam wrócić tutaj. Chciałam ochłonąć choć sama nie wiem dlaczego, aż tak bardzo się tym przejęłam. Przecież to nie pierwszy chłopak w moim życiu. Ahh.. mniejsza z tym. Na ulicach spotkałam wielu ludzi i teraz wiem, że mieszka tu też spora część niebezpiecznych ludzi. Musimy na siebie uważać kiedy same gdzieś chodzimy bez siebie.
-Dobrze.- Rozmawiałyśmy dość długo, o wszystkim, a przede wszystkim o chłopakach których poznałyśmy. Susan w sprawach chłopców znała się najlepiej, wiele razy była zauroczona ale nigdy się nie zakochała, wiedziała jak rozmawiać z chłopakami, nie angażowała się w związki.
Zakończyłyśmy naszą nocną rozmowę. Susan poszła się umyć. A ja udałam się do mojego pokoju. Chociaż
spędziłam w nim zaledwie dwie noce, kochałam go. Był przytulny nie taki sam jak w starym domu, ale był mój. Usiadła przy biurku, włączyłam laptopa i sprawdziłam pocztę. Przed snem postanowiłam przeczytać chociaż jeden rozdział mojej ulubionej książki "Zmierzch". Czytałam i czytałam, nie pamiętam kiedy skończyłam, zasnęłam. Obudziłam się o bardzo późnej dla mnie porze, jestem rannym ptaszkiem. Poszłam do łazienki, robiąc poranną toaletkę. Założyłam sweterek, bluzeczkę przeźroczysta i legginsy z dodatkiem skóry.
Zeszłam na dół, nie zastałam nikogo, zapewne Susan jeszcze spała dla niej to normalne. Zrobiłam sobie śniadanie, napisałam kartkę przyjaciółce, że wyszłam i wrócę na obiad.
Chodziłam po Londynie, oglądając wszystko dokładnie, odkryłam wiele ciekawych miejsc, o których nie piszę żaden portal internetowy, miejsca w których można się skryć uciec od rzeczywistości. Jestem pod wrażeniem tego miasta, nawet jeśli pogada nie jest taka jak w Grecji czy Turcji, chce mieszkać tu do końca życia. Po długim spacerze, ale jakże ciekawym postanowiłam udać się do znalezionej przeze mnie i moją przyjaciółkę kawiarni. Usiadłam w wolnym stoliku, oczekując na zamówienie. Po chwili otrzymałam pyszną kawę. Wyciągnęłam swoją książkę z torebki i zaczęłam czytać. Lektura jest bardzo wciągają, nie mogłam przerwać czytania, lecz ktoś zrobił to za mnie, otrzymałam SMSa, pomyślałam że to Susan z setkami pytań gdzie jestem i czemu ją zostawiłam. Pomyliłam się to nie była wiadomość od mojej przyjaciółki - tylko jakiś nieznany numer. Ciekawość mnie zżerała, więc nie trzymałam się dłużej w niepewności. Otworzyłam wiadomość ...
Pomyślałem że moglibyśmy się spotkać. Nicholas ;)
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, oczywiście że chciałam się z nim spotkać. Ale nie wiedziałam czy powinnam się spotkać. Postanowiłam zaryzykować. Zastanawiałam się co mu odpisać, czy napisać abyśmy się spotkali w jakimś spokojnym miejscu gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał, ale to jest zbyt niebezpieczne, przecież on może mnie wykorzystać, wole czuć się bezpiecznie w przytłoczonej galerii.
Dobrze, spotkajmy się za 3 godziny w galerii. Rose :)
Wypiłam swoją kawę i udałam się w stronę galerii. Wchodząc do niej, zauważyłam dużo bardzo dużo osób.
Wszyscy z przynajmniej dwoma reklamówkami. Postanowiłam wejść do kilku sklepów, kupiłam sobie nowe bluzki i legginsy. Chodziłam ze swoim zakupami przez jeszcze godzinę czekając na Nicholasa.
Nadeszła pora kiedy mieliśmy się spotkać. Czekałam na niego przy fontannie. Po 5 minutach w oddali ujrzałam ślicznie ubranego i przystojnego chłopaka, zmierzającego w moją stronę.
-Hej Rose - powiedział posyłając mi ciepły uśmiech.
-Hej - odpowiedziałam nieśmiało
-Dziękuję że zgodziłaś się ze mną spotkać.
-Nie ma sprawy w sumie i tak nie miałam co robić. To jakie miałeś plany związane z dniem dzisiejszym?-I spojrzałam w jego piękne zielone oczy. Nasze spojrzenia na kilka sekund się spotkały. Jednak szybko odwróciłam wzrok w inną stronę. W myślach skarciłam się za to, że w ogóle w nie zerknęłam. Cały czas powtarzałam sobie nie patrz tam, nie patrz bo pożałujesz. Wiedziałam, że jeżeli bardziej będę się w nie wpatrywać to w końcu zakocham się w nich bezgranicznie i zapewne znów będę cierpieć. Nie chcę przeżywać tego samego co kilka lat temu, a jeśli on....
-Halloo! Kontakt! Ziemia do Rose!- z moich myśli wyrwał mnie Nicholas, który coś do mnie mówił, a ja w ogóle go nie słuchałam.
-Mmm... co? Przepraszam.-odpowiedziałam, a na moich policzkach ukazały się rumieńce.
-Do twarzy ci z rumieńcami.-kiedy to powiedziałam jeszcze bardziej zrobiłam się czerwona, aż czułam jak moje policzki płoną.
-To o czym tak zażarcie do mnie mówiłeś?-spytałam szybko zmieniając temat i odciągając dyskusję od mojej osoby.
-No więc.. tak sobie wymieniałem gdzie moglibyśmy iść w tę piękną pogodę?
-W takim razie jakie pomysły?
-Myślałem o spacerze po Hyde Park co ty na to? Żebyśmy się lepiej mogli poznać hmm...?- I uśmiechnął się ukazując przy tym szereg swoich białych zębów. Zgodziłam się lekkim kiwnięciem głowy i ruszyliśmy w stronę parku. Kiedy doszliśmy na miejsce usiedliśmy na trawie blisko siebie, lecz nadal utrzymywałam między nami jakikolwiek dystans.
-W takim razie opowiedz mi coś o sobie Nicholas.- Posłałam mu lekki uśmiech i zerknęłam w stronę jego twarzy. Zmieniła ona wyraz na bardziej poważny i nieco smutny.
-Nie miałem tak pięknego życia jak można by sobie wyobrazić. Moja matka zmarła kiedy miałem 5 lat. Po tym wydarzeniu ojciec zaczął pić i nic innego go nie interesowało. Moja nauka, czy może jestem głodny nic kompletnie nic. Za każdym razem kiedy wracał z baru bił mnie jakby musiał się wyżyć i jakby to była moja wina, że mamy już nie ma. Gdy tylko skończyłem 18 lat wyprowadziłem się od niego i zacząłem nowe życie od nowa bez niego i tak się tułam do dzisiaj. W swoim życiu miałem tylko jedną dziewczynę. Kochałem ją.- Na jego oczach pojawiły się łzy. Widziałam, że z trudem mu przychodzić o tym opowiadać.-Emily była wspaniała, ale zakończyło się to jak się zakończyło..-zrobił krótką przerwę- sama zresztą chyba wiesz. Wspomniałem o tym w klubie- posłał mi blady uśmiech. -A teraz opowiedz coś o sobie- I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się rozpromienił.
-Koniecznie muszę?-Odwróciłam w jego stronę twarz i spojrzałam w jego zielone oczy. I stało się BUM! Od razu je pokochałam były piękne, niesamowite takie tajemnicze.
-Opowiadaj, albo cię do tego zachęcę - na jego twarz wpłynął łobuzerski uśmiech.
-Ciekawa jestem twoje sposobu wymuszenia informacji - gdybym wiedziała jakie działania miał w planach przemyślałabym swoje słowa. Rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się tak głośno, że wiele osób przechodzących obok patrzyli na nas.
-Opowiesz albo nigdy nie przestanę cię łaskotać.
Do...do...dobrze-wydukałam między śmiechem.- ale prooo...szę puść mnie już.-śmiałam się w niebo głosy. Nicholas zaprzestał działania swojego niecnego planu i przypatrywał mi się. Leżałam pod nim, a on opierając się na swoich rękach wpatrywał się we mnie tak jakby chciał zapamiętać każdy szczegół. Delikatnie pochylił się w moją stronę. Czułam jego oddech na mojej twarzy był tak blisko...
Czułam jego oddech na mojej twarzy był tak blisko...Nawet bliżej niż by się mogło zdawać. Zaczął się do mnie zbliżać. Wiedziałam czym się to skończy dlatego nie mogłam do tego dopuścić. Mimo tych jego zielonych oczu, które już zdążyłam pokochać i tego, że już wiem jak wyglądało jego życie, i że już mogę mu
nieco zaufać nadal bałam się okazywać uczuć. Bałam się miłość. Przez moje myśli krążyły wszystkie najgorsze zdarzenia z mojego wcześniejszego życia. Chłopak, zakochanie, rosnąca miłość i...gwałt. Przeszły one przez moją głowę jak film, który był prawdą. Zaparłam ręką o jego tors, który zakrywała błękitna koszula podkreślająca jego oczy.
-Prze...przepraszam, nie mogę.-I odepchnęłam go lekko od siebie ręką. To, że się odsunął nie oznaczało, że mam wiele siły. Odsunął się, bo wiedział, o co mi chodzi.
-Stało się coś?-Zapytał znienacka wprawiając mnie w zamieszanie. Nie wiedziałam czy mogę, aż tak mu zaufać i powiedzieć o swojej przeszłości. Nikt poza Susan o tym nie wiedział. Nawet rodzicom nie mówiłam, bo i tak się mną nie interesowali zbyt bardzo. Moje oczy zaszkliły się. Wiedziałam, że za chwilę będą spływać strumieniem po moich policzkach.
-Wybacz muszę już iść!-krzyknęłam i już biegłam w stronę głównej ulicy zostawiając osłupiałego Nicholasa na trawniku. Biegłam przed siebie, nie odwracałam się. Łzy wylewały się jak z wiadra. Pobiegłam do jednego z tych miejsc, których nikt nie odwiedzał tych zacisznych i spokojnych. Osamotnionych, takich jak czułam się ja opuszczonych. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Dlaczego..? Dlaczego właśnie ja musiałam przez to wszystko przejść. Dlaczego nie mogłam zapomnieć chociaż o tym? Wiem, że żalenie się nad samą sobą nic nie pomoże, lecz przynosiło mi to po części ulgę. Za bardzo przechowywałam w sobie to co czuję. Nie mogłam ulżyć swojemu sercu, ani ciężarowi. Wyciągnęłam z torby zeszyt, w którym w swoje najgorsze dni opisywałam. Wyrwałam stronę, w której było opisane zdarzenie z dnia, które wywróciło moje życie o 180 stopni. Podarłam ją na malutkie kawałeczki po czym wrzuciłam do torebki.
-Koniec z tym. Koniec z tym użalaniem nad sobą. Kiedy tylko wrócę do domu spalę to. Spróbuję odżyć na nowo.- gadałam sama do siebie, kiedy po drugiej stronie jeziora, gdzie znajdowała się moja oaza spokoju, ciszy i osamotnienia pojawiła się jakaś postać. Wysoki, przystojny mężczyzna. Widać było nawet z tej odległości, że coś go gryzie, że jest czymś przygnębiony. Postanowiłam trochę pomyszkować. Po cichu podeszłam za krzew, który stał najbliżej postaci. Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że to Nicholas. Na moich ustach pojawił się uśmiech. Chciałam podejść do niego kiedy zaczął do siebie mówić.
-Co zrobiłem źle? Powiedziałem coś nie tak?-widać, że dogłębnie się zastanawia. -Dlaczego ona uciekła? Jeszcze widziałem jej zaszklone oczy. Mam nadzieję, że nie były z mojego powodu. Nie chciałem, żeby płakała z mojego powodu. Chciałem się nią zaopiekować, sprawiać, że z mojego powodu by się uśmiechała, stała się radośniejsza. Żeby....żeby mi zaufała tak jak ja jej ufam.-serce ścisnęło mi się na te słowa. On mi ufał opowiedział coś co możliwe nikomu innemu nie mówił, a ja tak po prostu mu uciekłam przez moją przeszłość. Wyszłam zza krzewu i usiadłam obok zaskoczonego Nicholasa.
-To było piękne- posłałam mu lekki uśmiech.
-Ja.. jaa- nie wiedział co powiedzieć, a ja sama nie dałam mu tej możliwość, gdyż wpiłam się w jego usta.
Pocałunek od razu został odwzajemniony przez niego. Był on delikatny, lecz można było wyczuć te nutę pragnienia przez nas obojga. Oderwaliśmy się od siebie przez deszcz, który zaczął padać, który tak naprawdę był wielkim zaskoczeniem. Nie zapowiadało się na taką pogodę, a tu taki prezent. Szybko wstaliśmy z trawnika i zaczęliśmy biec ze śmiechem w stronę jakiegokolwiek sklepu lub miejsca, w którym moglibyśmy przeczekać chwilowe załamanie pogody. Wbiegliśmy pod łuk jakiegoś nieznanego budynku i trawiliśmy przyciągnięci do siebie oczekując na zmianę.
-Odprowadzę cię domu.-I kiedy tylko przestało padać ruszyliśmy w stronę mojego nowego domu, który dzieliłam razem z Susan.
-No więc.. tutaj mieszkam.-nie chciałam, żeby ta chwilą przebywania z nim się zakończyła, ale niestety dotarliśmy na miejsce szybciej niż sądziłam. Z Nicholasem tak szybko i dobrze płynął mi czas.
-To ja będę lecieć.-I zaczął wolnym krokiem odchodzić. Patrzałam w ślad za nim. Kiedy nagle moje stopu same zaczęły biec w jego stronę.
-Nicholas!-krzyczałam z lekki uśmiechem. Chłopak przystanął i zobaczył, że biegnę w jego stronę.
- Zapraszam cię jutro na obiad.- powiedziałam już będą bardzo blisko niego. Przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam namiętnie. Nim się obejrzał biegłam z powrotem do domu. Obejrzałam się za siebie lekko przygryzając wargę i krzyknęłam jeszcze do oszołomionego takim szybkim zwrotem akcji chłopaka.
- Do jutra o 13 u mnie! - I weszłam do domu. Zamknęłam drzwi i się o nie oparłam zsuwając się po nich. Czułam się tak dobrze jak nigdy. W końcu byłam szczęśliwa. Z uśmiechem wstałam i podeszłam do kuchni gdzie stał kosz. Wrzuciłam tam resztki podartej kartki i odeszłam do swojego pokoju lekko nucąc pod nosem. Z gracją godną słonia rzuciłam się na łóżko i zaczęłam rozmyślać co tak naprawdę się dzisiaj wydarzyło. Że w końcu się przełamałam i zaczęłam ufać Nicholasowi. Czułam....szczęście, ale nie wiedziałam jak długo ono potrwa.
- Zapraszam cię jutro na obiad.- powiedziałam już będą bardzo blisko niego. Przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam namiętnie. Nim się obejrzał biegłam z powrotem do domu. Obejrzałam się za siebie lekko przygryzając wargę i krzyknęłam jeszcze do oszołomionego takim szybkim zwrotem akcji chłopaka.
- Do jutra o 13 u mnie! - I weszłam do domu. Zamknęłam drzwi i się o nie oparłam zsuwając się po nich. Czułam się tak dobrze jak nigdy. W końcu byłam szczęśliwa. Z uśmiechem wstałam i podeszłam do kuchni gdzie stał kosz. Wrzuciłam tam resztki podartej kartki i odeszłam do swojego pokoju lekko nucąc pod nosem. Z gracją godną słonia rzuciłam się na łóżko i zaczęłam rozmyślać co tak naprawdę się dzisiaj wydarzyło. Że w końcu się przełamałam i zaczęłam ufać Nicholasowi. Czułam....szczęście, ale nie wiedziałam jak długo ono potrwa.
