Jestem w lesie. Biegnę. Czuję się coraz bardziej zmęczona, ale nie zwalniam tępa. Mam przeczucie, że jeżeli się zatrzymam, zginę. Przede mną leży zwalone drzewo. Szybko oceniam czy zdołam go przeskoczyć. Odbijam się od ziemi. Lecę. Jestem w powietrzu. Nagle zahaczam nogą o jedną z gałęzi wystających z konaru drzewa. Upadam z łomotem na ziemie, uderzając głową o drzewo i rozwalając kolano o kamień. Nie tracę przytomność. Nie pozwala mi na to przeczucie, które mówi mi, że coś lub ktoś za mną stoi. Odwracam się ze strachem w oczach. Widzę go. Widzę mężczyznę górującego nade mną wzrostem. Coś trzyma w swoich wielkich dłoniach....nóż. Czuję jak jego druga wolna ręka chwyta mnie za gardło i przygwożdża do drzewa. Spogląda na mnie oczami czarnymi nie ukazującymi żadnych emocji. Nóż zbliża się jakby w spowolnieniu do mojego gardła i.....
-Susan! Obudź się! Zaraz lądujemy!- wydziera się do mnie podekscytowana Rose, budząc mnie przy tym ze snu, a raczej koszmaru. Chwytam ręką gardła nie mogąc uwierzyć, że to był tylko sen Razem leciałyśmy do
Londynu, znaleźć jakaś pracę, poznać nowych ludzi i przede wszystkim uciec od starych czasów.
Wysiadłyśmy z samolotu i szukałyśmy taxi, które zabrało by nas do centrum miasta. Ale nie... po co... musiałyśmy cały kawał iść na nogach bo nagle na zrządzenie losu nie było nikogo kto by nas mógł podwieźć. Na miejscu zaczęło się gorączkowanie w poszukiwaniu domu, który kupiłyśmy kilka tygodni wcześniej. Kilka ludzi popytałyśmy i dotarłyśmy do naszego nowego domu.. Szybkie rozpakowanie w swoich pokojach. Oczywiście nie obyło się bez kłócenia kogo pokój bliżej łazienki. Ale niestety z Rose nie da się tak łatwo wygrać więc odpuściłam i wzięłam pokój dalej od łazienki. I tak po tym byłyśmy gotowe do wyjścia, żeby zacząć oglądać Londyn i wiedzieć gdzie są najbliższe sklepy i kawiarnie.
-Susan! Obudź się! Zaraz lądujemy!- wydziera się do mnie podekscytowana Rose, budząc mnie przy tym ze snu, a raczej koszmaru. Chwytam ręką gardła nie mogąc uwierzyć, że to był tylko sen Razem leciałyśmy do
Londynu, znaleźć jakaś pracę, poznać nowych ludzi i przede wszystkim uciec od starych czasów.
Wysiadłyśmy z samolotu i szukałyśmy taxi, które zabrało by nas do centrum miasta. Ale nie... po co... musiałyśmy cały kawał iść na nogach bo nagle na zrządzenie losu nie było nikogo kto by nas mógł podwieźć. Na miejscu zaczęło się gorączkowanie w poszukiwaniu domu, który kupiłyśmy kilka tygodni wcześniej. Kilka ludzi popytałyśmy i dotarłyśmy do naszego nowego domu.. Szybkie rozpakowanie w swoich pokojach. Oczywiście nie obyło się bez kłócenia kogo pokój bliżej łazienki. Ale niestety z Rose nie da się tak łatwo wygrać więc odpuściłam i wzięłam pokój dalej od łazienki. I tak po tym byłyśmy gotowe do wyjścia, żeby zacząć oglądać Londyn i wiedzieć gdzie są najbliższe sklepy i kawiarnie.
świetny ♥
OdpowiedzUsuńcos mi się wydaje że to będzie moj ulubiony blog :*
OdpowiedzUsuńfajny :)
OdpowiedzUsuń