Następnego dnia
Rano obudziły mnie promienie słońca na mojej twarzy. No tak zapomniałam zasłonić zasłonę kiedy kładłam się spać. Podniosłam jedną rękę, żeby zmniejszyć promienie świetlne, które mnie raziły. Zerknęłam na godzinę na telefonie. Przeżyłam szok.
-Że co?! Ósma?! To jest żart.- Moja mina bezcenna. No wiecie w końcu to mój wyczyn jak wstaję to nie wcześniej niż przed 10:00. Ale co mi tam dzisiaj w końcu muszę przygotować się do obiadu. Aż w środku poczułam ciepło na samą myśl o tym. Cicho wyszłam i skorzystałam z łazienki. Zbiegłam po schodach na dół do kuchni. Otworzyłam lodówkę żeby zrobić sobie śniadanie, ale no gdzie po co? Przecież żeby było coś innego poza światłem to by było fajnie. Chociaż nie. Jest mleko więc nie będę wybrzydzać. Płatki śniadaniowe na pewno też się znajdą. Podgrzałam mleko i nalałam je do miski z moim śniadaniem. Przeniosłam się z nim przed laptopa żeby móc sprawdzić jakieś interesujące, a zarazem łatwe dania, które mogłabym przyrządzić na dzisiejszy obiad, bo niestety muszę przyznać gotowanie to moja słaba strona. Kiedy znalazłam już to co mogłabym zrobić poszłam przebrać się do swojego pokoju, a następnie wyszłam na zakupy. W supermarkecie nie był dużo osób dzięki czemu poszło mi to dość sprawnie. Wróciłam i zaczęłam się brać za przygotowania. Jak na mnie dość umiejętnie poszło
mi przygotowywanie obiadu. Pozostało mi tylko przebrać się i
oczekiwać na Oscara. Pobiegłam do łazienki wziąć szybki
prysznic, umalować się i przebrać. Założyłam czarne skórzane spodnie, białą bluzkę z pająkiem, szary sweter oraz czarne szpilki. Choćbym chciała sukienka i tak nie wchodzi w grę, gdyż w mojej
szafie nie znajdzie się ani jedna. Nie gustowałam nigdy w
sukienkach, ale jestem w Londynie i pora to zmienić. Kończyłam się
malować kiedy zadzwonił dzwonek. Zbiegłam po schodach pomijając
fakt, że z ostatniego prawie bym spadła. Tak to ja niezdara.
Otworzyłam drzwi Nicholasowi. Na jego widok uśmiechnęłam się i
poczułam jak moje serce zaczyna bić coraz szybciej. Nie wieżę i
to na jego widok.
-Witaj Rose. Pięknie wyglądasz.
-Cześć Nicholas. Dziękuję. Wchodź. -
nie powiem troszkę był sztywno. Jak na jakimś spotkaniu
biznesowym.
-Mmmm....co tu tak pachnie?
-Zrobiłam dla nas obiad. -
powiedziałam i czułam, że zaczynam się czerwienić. Co jak
pomyśli, że to za wiele? Albo jak zje i nie będzie mu smakować?
Tysiące myśli od razu zrodziło się w mojej głowie. A może nie
jest głodny? Z odsieczą na moje myśli nadszedł Nicholas.
-To świetnie w sam raz akurat jestem
głodny bo wracam z pracy.
Razem zjedliśmy obiad. Wyglądało na
to, że mu smakuje. Po posiłku chłopak pomógł mi posprzątać ze
stołu, co chwile ocierając się w „przypadkowy” sposób o mnie. Razem w końcu zasiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać komedię romantyczną. W międzyczasie Susan wyszła, więc zostaliśmy sami. Podczas filmu co chwilę zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej. To co leciało w telewizji już nas nie interesowało całą swoją uwagę skupialiśmy na sobie.
stołu, co chwile ocierając się w „przypadkowy” sposób o mnie. Razem w końcu zasiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać komedię romantyczną. W międzyczasie Susan wyszła, więc zostaliśmy sami. Podczas filmu co chwilę zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej. To co leciało w telewizji już nas nie interesowało całą swoją uwagę skupialiśmy na sobie.
-Rose muszę ci powiedzieć, że nie
znamy się za długo, ale widzę, że jesteś wspaniałą dziewczyną.
I chcę ci powiedzieć, że....- nie dokończył swojej wypowiedzi
przez telefon, który rozdzwonił się akurat w tak ważnym momencie.
-Halo..-powiedział zirytowanym głosem,
ale zaraz po tym jak usłyszał głos po drugiej stronie rysy jego
twarzy złagodniały tak jak ton jego głosu. - Rozumiem zaraz będę
poczekaj na mnie. Rose przepraszam cię bardzo muszę już iść.
Dziękuję za obiad, był przepyszny. Do zobaczenia wkrótce.
- złożył delikatny pocałunek na moim policzku i wyszedł.
Ohh...dlaczego w takim momencie musiał ktoś nam przeszkodzić kiedy
byliśmy tak blisko siebie. Posiedziałam jeszcze chwilę na kanapie
i wyszłam z domu. Tak spacer dobrze mi zrobi. Nadal czuję tego jego
ciepłe wargi stykające się z moją skórą na poliku. Niby to nic
takiego, ale jednak dla mnie to już krok do przodu, krok do
przełamania się przez przeszłość. Usiadłam w parku na
pobliskiej ławce i wystawiłam twarz do słońca. Tak to jest piękny
dzień. Rozejrzałam się dookoła siebie i już miałam ruszać do
domu kiedy zauważyłam całującą się parę. Tak to był piękny
obraz, ale zaraz zaraz....
Czy..? Nie, nie, nie, nie! To nie
możliwe! Oczy zapiekły mnie od łez, które cisnęły się, żeby
się wydostać. Jak mógł mi to zrobić! Myślałam, że Nicholas jest
inny...zaufałam mu, a nawet jak głupia się w nim zakochałam. Ten
widok był straszny już nawet nie próbowałam wstrzymać łez.
Zaczęłam biegnąć. Musiał mnie on zauważyć, bo zaczął za mną
wołać, ale...to już nie miało znaczenia. Biegłam przed siebie
zagłuszona przez swój płacz nie słyszałam nic.....jakbym odcięła
się od światła. Ostatnim dźwiękiem jaki pamiętam był pisk opon
i czyjś krzyk. Nie jestem pewna, ale należał on chyba do Nicholasa.
(w tym samym czasie)
Nicholas to bardzo miły i romantyczny chłopak, cieszę się, że go poznałam. Nie wygląda na chłopaka który by skrzywdził moją przyjaciółkę. A jeśli by spróbował, to skończył by tak jak Rick. Zostawiłam ich samych na dole, oglądali jakaś komedię romantyczną. Mieszkamy tu zaledwie 3 dni, a ja znam wszystkie uliczki i trasy do biegania. Uwielbiam biegać, mieszkając w Grecji należałam do grupy lekkoatletycznej, byłam najlepsza. Założyłam na siebie szare spodnie dresowe, niebieski top, różową bluzę oraz air mary. Zabrałam z biurka mp 4 i słuchawki. Oznajmiłam Rose i Nicholasowi że wychodzę pobiegać. Biegałam myśląc o sobie. Mając 23 lata ukończone studia, obroniony magister inżynierii nie mam pracy ani narzeczonego. Jestem po prostu do niczego, moja przyjaciółka przynajmniej ma prace i chyba chłopaka. A ja nie chcę żerować na niej. Chce mieć swoje pieniądze, chyba w końcu muszę przestać użalać się nad sobą, nic tym nie wskóram. Jutro zacznę szukać pracy. Przecież na pewno gdzieś poszukują młodej zdolnej absolwentki najlepszej uczelni. Biegając tak po parku zgubiłam poczucie czasu. Znalazłam się w okolicy dość nie ciekawej po której krążyli nie zbyt przekonującą mili mężczyźni. Byłam już na końcu uliczki, kiedy w bocznej alejce usłyszałam krzyki. Moja ciekawość przerosła mnie i postanowiłam podejść bliżej. Lecz po chwili już żałowałam że tam podeszłam. Stałam za koszem na śmieci, próbowałam dostrzec twarze. Ujrzałam piękną młodą dziewczynę bez ubrań. Strasznie płakała i resztkami sił próbowała krzyczeń. Mężczyzna kopał dziewczynę po brzuchu nogach twarzy. Następnie zdjął spodnie, a z moich ust wydobył się cichy pisk przerażenia, dobrze wiedziałam co on chce jej zrobić. Mężczyzna obrócił się w moją stroną, doznałam szoku. Zobaczyłam Oskara. Nie nigdy by się czegoś takiego nie spodziewała. W moich oczach automatycznie pojawiły się łzy, podszedł do mnie, stał przede mną i się nie odzywał. Dziewczyna w tym momencie pozbierała się i uciekła.
- Nigdy w życiu nie próbuj mnie dotknąć. Bo wtedy skończysz 5 metrów po ziemią.
- Ale to nie jest tak jak to wyglądało. Daj mi to wytłumaczyć.
- Serio to nie jest tak. To jak ? Parę minut temu na moich oczach prawie zgwałciłeś dziewczynę. Znamy się kilka dni. Ty znasz mój adres, numer telefonu i to jest kurwa chore. Boję się ciebie. Może teraz to samo zrobisz mi ? Śmiało.
- Susan fakt prawie ją zgwałciłem. Ale nie chciałem jej robić krzywdy, po prostu moim zadaniem było ją tylko postraszyć.
-Ty kopanie po twarzy, brzuchu nazywasz straszeniem ?
-Nie, Susan proszę cię nie przerywaj mi i słuchaj mnie uważnie.
Pokiwałam głową, a on kontynuował.
-To jest moja praca, nie mogę od niej uciec, mój ojciec, on kazał mi to robić inaczej wyrzuci mnie z domu, zabierze mi wszystko i zabije ważne osoby w moim życiu. Mój ociec ma swój gang i klub nocny. A ta dziewczyna była tancerką w jego klubie która zrezygnowała, jak bym jej tego nie zrobił. Ojciec tobie zrobił by krzywdę. Widział nas wtedy przed klubem jak się całowaliśmy. Wie że jesteś dla mnie ważna i będzie mnie szantażować. Przepraszam. Ja nie chciałem jej robić nic. Zależy mi na tobie jak na nikim innym chociaż spotkaliśmy się dwa razy. Ale wiem że jesteśmy sobie przeznaczeni. Susan nie bój się mnie.
Boże co on w ogóle do mnie mówi. Czy on czasami nie wyznał mi miłości, co mam o tym myśleć. To co mówię wydaje się być wiarygodne. Ale nie wybaczę mu od razu.
- Jakbym nie przebiegała tędy, powiedziałbyś mi o tym co musisz robić ?
- W odpowiednim momencie, gdybym wiedział że nie odejdziesz ode mnie, owszem wtedy bym ci powiedział. Proszę uwierz mi. Susan ja cię kocham ! Wiem że to za wcześnie mówić o miłości ale tak jest naprawdę.
- Nie wiem Oscar. Daj mi czas. Myślisz że to jest proste, widzieć osobę która ci się podoba jak robi krzywdę jakieś biednej dziewczynie. Nie to nie jest proste.
Chciałam raz w życiu zakochać się w odpowiednim chłopaku. Ale nie przecież ja zawsze muszę mieć pecha. Jestem po prostu do dupy.
Rozpłakałam się jak głupie małe dziecko. Usiadłam na ziemi, a obok mnie Oscar. Siedzieliśmy tak w ciszy. A ja dalej ryczałam. Jestem idiotką, która kocha osobę która przed chwilą omal nie zabiła człowieka, dlatego że się we mnie zakochała. Może to idiotyczne, ale z jednej strony fajnie, że ktoś mnie kocha. Naprawdę mnie kocha, przynajmniej tak powiedział.
- Oscar naprawdę mnie kochasz? - zapadła głucha cisza. On przybliżył się do mnie, nasze twarze były milimetry od siebie, patrzył mi w oczy, na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Pocałował mnie.
- A czy ty mnie kochasz Susan ?
- Tak, chyba tak.
- To udowodnij mi to.
Pocałowałam go, to było coś więcej niż dotknięcie się wargami, to było coś niesamowitego, coś czego nigdy nie otrzymałam od drugiej osoby. Nasz pocałunek był pełen miłość. Chyba zwariowałam mówiąc że jest moją miłością, ale właśnie tak jest. To co zrobił nie ma znaczenia, chcę w końcu być szczęśliwa i to z nim, nie zależnie od tego czy komuś się to nie będzie podobać. Po tak przepięknej chwili musieliśmy wrócić do domu. Wsiedliśmy do samochodu Oskara i jechaliśmy słuchając piosenek. W oddali było słychać sygnał karetki i policji. Podjechaliśmy bliżej, wyszłam ze samochodu, przepchałam się przez tłum i zobaczyłam Nicholasa. Wtedy moje serce na kilka minut stanęło. Z moich oczu płynęły łzy. W mojej głowie roiły się wszystkie możliwe myśli, ale jednego byłam pewno za tym wszystkim stoi Nicholas. Poczułam czyjeś ręce na mojej tali, był to Oskar.
-Proszę, idź zapytać kto miał wypadek. Mówiłam do Oskara przez łzy.
Nagle usłyszałam jak policjant mówi Rose Douglas. Rozpłakałam się jak małe dziecko które zgubiło się w centrum handlowym i szuka mamy. Uspokoiłam się i podeszłam do Nicholasa. Patrzyłam na niego nie wiedząc co powiedzieć, aż w końcu przemówiłam.
- Wytłumacz mi co tutaj się wydarzyło ?
Był bardzo zakłopotany, dziwny, nie widziałam w nim ani kropli współczucia, jego twarz nic nie mówiła.
-Kurwa, powiesz mi w końcu co się stało ?
- Nigdy w życiu nie próbuj mnie dotknąć. Bo wtedy skończysz 5 metrów po ziemią.
- Ale to nie jest tak jak to wyglądało. Daj mi to wytłumaczyć.
- Serio to nie jest tak. To jak ? Parę minut temu na moich oczach prawie zgwałciłeś dziewczynę. Znamy się kilka dni. Ty znasz mój adres, numer telefonu i to jest kurwa chore. Boję się ciebie. Może teraz to samo zrobisz mi ? Śmiało.
- Susan fakt prawie ją zgwałciłem. Ale nie chciałem jej robić krzywdy, po prostu moim zadaniem było ją tylko postraszyć.
-Ty kopanie po twarzy, brzuchu nazywasz straszeniem ?
-Nie, Susan proszę cię nie przerywaj mi i słuchaj mnie uważnie.
Pokiwałam głową, a on kontynuował.
-To jest moja praca, nie mogę od niej uciec, mój ojciec, on kazał mi to robić inaczej wyrzuci mnie z domu, zabierze mi wszystko i zabije ważne osoby w moim życiu. Mój ociec ma swój gang i klub nocny. A ta dziewczyna była tancerką w jego klubie która zrezygnowała, jak bym jej tego nie zrobił. Ojciec tobie zrobił by krzywdę. Widział nas wtedy przed klubem jak się całowaliśmy. Wie że jesteś dla mnie ważna i będzie mnie szantażować. Przepraszam. Ja nie chciałem jej robić nic. Zależy mi na tobie jak na nikim innym chociaż spotkaliśmy się dwa razy. Ale wiem że jesteśmy sobie przeznaczeni. Susan nie bój się mnie.
Boże co on w ogóle do mnie mówi. Czy on czasami nie wyznał mi miłości, co mam o tym myśleć. To co mówię wydaje się być wiarygodne. Ale nie wybaczę mu od razu.
- Jakbym nie przebiegała tędy, powiedziałbyś mi o tym co musisz robić ?
- W odpowiednim momencie, gdybym wiedział że nie odejdziesz ode mnie, owszem wtedy bym ci powiedział. Proszę uwierz mi. Susan ja cię kocham ! Wiem że to za wcześnie mówić o miłości ale tak jest naprawdę.
- Nie wiem Oscar. Daj mi czas. Myślisz że to jest proste, widzieć osobę która ci się podoba jak robi krzywdę jakieś biednej dziewczynie. Nie to nie jest proste.
Chciałam raz w życiu zakochać się w odpowiednim chłopaku. Ale nie przecież ja zawsze muszę mieć pecha. Jestem po prostu do dupy.
Rozpłakałam się jak głupie małe dziecko. Usiadłam na ziemi, a obok mnie Oscar. Siedzieliśmy tak w ciszy. A ja dalej ryczałam. Jestem idiotką, która kocha osobę która przed chwilą omal nie zabiła człowieka, dlatego że się we mnie zakochała. Może to idiotyczne, ale z jednej strony fajnie, że ktoś mnie kocha. Naprawdę mnie kocha, przynajmniej tak powiedział.
- Oscar naprawdę mnie kochasz? - zapadła głucha cisza. On przybliżył się do mnie, nasze twarze były milimetry od siebie, patrzył mi w oczy, na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Pocałował mnie.
- A czy ty mnie kochasz Susan ?
- Tak, chyba tak.
- To udowodnij mi to.
Pocałowałam go, to było coś więcej niż dotknięcie się wargami, to było coś niesamowitego, coś czego nigdy nie otrzymałam od drugiej osoby. Nasz pocałunek był pełen miłość. Chyba zwariowałam mówiąc że jest moją miłością, ale właśnie tak jest. To co zrobił nie ma znaczenia, chcę w końcu być szczęśliwa i to z nim, nie zależnie od tego czy komuś się to nie będzie podobać. Po tak przepięknej chwili musieliśmy wrócić do domu. Wsiedliśmy do samochodu Oskara i jechaliśmy słuchając piosenek. W oddali było słychać sygnał karetki i policji. Podjechaliśmy bliżej, wyszłam ze samochodu, przepchałam się przez tłum i zobaczyłam Nicholasa. Wtedy moje serce na kilka minut stanęło. Z moich oczu płynęły łzy. W mojej głowie roiły się wszystkie możliwe myśli, ale jednego byłam pewno za tym wszystkim stoi Nicholas. Poczułam czyjeś ręce na mojej tali, był to Oskar.
-Proszę, idź zapytać kto miał wypadek. Mówiłam do Oskara przez łzy.
Nagle usłyszałam jak policjant mówi Rose Douglas. Rozpłakałam się jak małe dziecko które zgubiło się w centrum handlowym i szuka mamy. Uspokoiłam się i podeszłam do Nicholasa. Patrzyłam na niego nie wiedząc co powiedzieć, aż w końcu przemówiłam.
- Wytłumacz mi co tutaj się wydarzyło ?
Był bardzo zakłopotany, dziwny, nie widziałam w nim ani kropli współczucia, jego twarz nic nie mówiła.
-Kurwa, powiesz mi w końcu co się stało ?


dodasz wgl kiedys nastepny rozdział, jak nie to wez usun ten blog wgl :)
OdpowiedzUsuń